Tesla znów w trasie, a tym razem celem był Wrocław. Jak zawsze, podróż przyniosła kilka ciekawych doświadczeń, w tym ładowarkowe niespodzianki, spotkania przełożone przez pogodę i kolejne kilometry dopisane do licznika.
Pierwszy przystanek: SuC w Lućmierzu
Ładowanie rozpoczęło się od małego zamieszania – nie zauważyłem, że podłączyłem się do wyciemnionej, niedziałającej ładowarki. Po chwili wszystko naprawione, choć obłożenie stacji było pełne, więc Tesla ładowała się z mocą 75 kW. Mimo to wykorzystałem czas na małe przyjemności: cola w restauracji, szybka toaleta i przegląd maili. Czas wykorzystany efektywnie!
Dalsza trasa: Wrocław i ładowanie na GreenWay
Droga do Wrocławia przebiegła spokojnie. Tym razem na ładowanie wybrałem stację AMIC na Toruńskiej z sieci GreenWay. Powód? Promocja przedłużona do końca 2024 roku, dzięki której przy najwyższym abonamencie koszt 1 kWh wynosi tylko 1,60 zł brutto. Taka okazja zawsze cieszy, zwłaszcza przy dalszych trasach.
Niestety planowane spotkanie z osobą, która wylicytowała godzinny przejazd Teslą, musiałem przełożyć. Deszcz i późna pora nie sprzyjały jazdom testowym, więc uzgodniliśmy nowy termin.
Powrót i zasięgowe obawy Tesli
Następnego dnia Tesla trochę mnie postraszyła. Zasięg nawigacyjny pokazywał -1% do stacji ładowania Ionity w Nowostawach, ale jak to często bywa – obawy były przesadzone. Z krótkim postojem na WC pod Sieradzem i doładowaniem 3 kWh dotarłem na ładowarkę z 10% baterii.
Na stacji Ionity ładowanie kosztowało mnie 2,05 zł/kWh, a Tesla osiągnęła moc maksymalną 190 kW. Tak wciągnąłem się w rozmowy ze znajomymi na Slacku, że zamiast planowanych 80% baterii wyjechałem z 96%. Ostatecznie do domu dotarłem z zapasem 60%, więc nie było powodów do stresu.
Podsumowania
- 1441 km od ostatniego wpisu
- Zużycie energii: 294 kWh
- Średnie zużycie: 20,4 kWh/100 km
- Obecny przebieg Tesli: 9682 km
Zaprawki i plany na grudzień
Tesla zbliża się do magicznej granicy 10 000 km i… niestety pierwsze zaprawki lakiernicze za mną. Maska na szczęście aluminiowa, więc rdza nie grozi, ale zaprawka nie wyszła najlepiej. Na razie nie planuję dalszych kosmetycznych poprawek.
Grudzień zapowiada się spokojniej – dwa wyjazdy do Łodzi, jeden z noclegiem (i ładowaniem w hotelu), drugi bardziej wymagający – być może spróbuję przejechać trasę bez ładowania. Poza tym dalekie wyjazdy są chwilowo wstrzymane, ale z pewnością licznik przekroczy 10 tysięcy kilometrów jeszcze w tym roku.
Tesla jak zawsze niezawodna, choć każda trasa przynosi swoje małe wyzwania. Kolejne kilometry za nami, a ja coraz bardziej doceniam elastyczność, jaką daje elektryk. 🚗⚡