TW teslawbloku.eu
● Highland

Górski wyjazd listopadową porą

Wyjazdy w góry zawsze wiążą się z przygodami, a Tesla potrafi dodać do tego swoje smaczki. Tym razem listopadowa trasa objęła ponad 900 kilometrów, a po drodze było kilka ciekawych sytuacji. Oto jak wyglądała podróż:

G
Grzegorz
Autor
24 listopada 2024 · 2 min czytania
ŁadowarkiModel 3PodsumowanieTeslaZużycie

Wyjazdy w góry zawsze wiążą się z przygodami, a Tesla potrafi dodać do tego swoje smaczki. Tym razem listopadowa trasa objęła ponad 900 kilometrów, a po drodze było kilka ciekawych sytuacji. Oto jak wyglądała podróż:


Fakap w Porcie Radomsko i Ionity
Pierwszy przystanek, Port Radomsko. Wyobrażałem sobie, że to duże centrum handlowe, ale rzeczywistość szybko sprowadziła mnie na ziemię — to raczej postój dla tirów z kilkoma udogodnieniami. Do tego ładowarka Ionity zrobiła psikusa: odmówiła współpracy, blokując mi 400 zł na kilka godzin. Zmiana ładowarki okazała się konieczna. Mały plus? Udało mi się pomóc czeskim podróżnikom, którzy utknęli przy tej samej felernie działającej ładowarce. Przygoda zaliczona.

Spokojna jazda do Wisły
Z Radomska do Wisły dotarłem bez większych przygód. Trasa w miarę przepisowa, z krótkim postojem w McDonald’s na kolację. W Ustroniu i Wiśle nie mogłem sobie odmówić zwiedzania lokalnych Lidlów — cel? Kolekcjonerskie matchboxy z okazji 20-lecia Tesli. Na miejscu w hotelu czekała miła niespodzianka: darmowe ładowanie do pełna. Idealne zakończenie dnia!


Wisła → Kraków → Radom -> Dom: korki, pierogi i ładowarki
Kolejny dzień rozpoczął się spokojną jazdą z Wisły do Krakowa. W mieście standardowe korki, ale cel wizyty — spotkanie w Manufakturze Pieroga z Panem Profesorem AR — wynagrodził trudności. Droga powrotna do domu była już prostsza: szybkie ładowanie na Superchargerze w Radomiu, później przerwa na kawę i bułę w McDonald’s, a przy okazji podładowanie kilku procent na Orlen AC i do domu już bez przygód.

Podsumowanie wyjazdu w liczbach
Cała trasa wyniosła 908 kilometrów, zaczynając od 95% baterii i kończąc z 40%. Po drodze koszty ładowania wyniosły mnie 188,09 zł, ale uwzględniając różnicę w stanie naładowania baterii (+55%) oraz 60 kWh darmowych z hotelu, całość można oszacować na około 420 zł.

  • Przy założeniu 100% ładowania na publicznych ładowarkach: ok. 45 zł/100 km
  • W rzeczywistości: ok. 33 zł/100 km, głównie dzięki darmowemu ładowaniu w hotelu.

Trasa obejmowała:

  • 75% drogi ekspresowe
  • 5% autostrady
  • 20% drogi miejskie i poza miejskie w górach

Wyjazd listopadową porą pokazał, że Tesla radzi sobie w każdych warunkach, a koszty wciąż pozostają atrakcyjne, nawet przy korzystaniu z publicznych ładowarek. Co więcej, każda trasa to okazja do kolejnych wrażeń — od fakapów ładowarkowych po zbieranie pamiątkowych matchboxów. Tesla i góry to po prostu idealne połączenie! 🚗⚡

← Poprzedni wpis
Kolejne dnie z Teslą
Następny wpis →
Kolejny daleki wyjazd – Wrocław

Czytaj dalej

ESC

Zacznij pisac - przeszukuje tytuly, tresc i tagi.

Up/Down nawiguj Enter otworz Cmd-K / / szukaj statyczny indeks - bez serwera