Listopad zamknął dla mnie pełny rok śledzenia danych. Po 12 miesiącach widać już całkiem czytelny obraz tego, jak faktycznie wygląda codzienne użytkowanie Tesli.
W grudniu większość ładowań to były albo Superchargery, albo prąd na działce — tak „po drodze”, bez większej filozofii.
W samym grudniu wpadło około 4500 km:
- średnie zużycie: 18 kWh / 100 km,
- około 1500 km autostradami,
- około 500 km po mieście,
- reszta to klasyczne trasy mieszane.
Na liczniku w tym momencie jest 48 200 km i dalej wszystko układa się dokładnie tak, jak się tego spodziewałem po elektryku używanym na co dzień, bez garażu i bez ładowania „pod domem”.
Co dalej z blogiem?
Od 2026 roku blog będzie działał trochę inaczej.
Bez regularnych miesięcznych czy rocznych podsumowań. Raczej:
- sporadyczne wpisy, gdy wydarzy się coś ciekawego,
- krótkie podsumowania wyjazdów,
- obserwacje z życia z elektrykiem, jeśli faktycznie będzie o czym pisać.
Bez presji i bez „pisania, bo trzeba”.
A priorytety?
Na ten moment skupiamy się głównie na ogarnianiu budowy domu.
Tesla jeździ, ładuje się tam, gdzie się da, i po prostu robi swoje w tle całego tego zamieszania.
Jeśli pojawi się coś wartego pokazania — na pewno tu wróci.
A jeśli nie — to też będzie okej 😉