Okres od 1 stycznia do 5 lutego 2026 spokojnie można nazwać zimą z tych „konkretnych”. Temperatury regularnie spadały do -10°C, zdarzały się też dni z -20°C. To dobry moment, żeby na liczbach i codziennym użytkowaniu sprawdzić, jak Tesla radzi sobie w takich warunkach – szczególnie gdy mieszka się w bloku i korzysta wyłącznie z ładowania publicznego.
Liczby z tego okresu
- Przejechany dystans: 3190 km
- Zużyta energia: 678 kWh
- Średni koszt energii: 1,47 zł/kWh
Na tej podstawie wychodzi:
- Średnie zużycie: 21,3 kWh / 100 km
- Średni koszt przejazdu 100 km: ok. 31,3 zł
To są wartości typowo zimowe, przy dużych mrozach i bez specjalnego „ekodrivingu”.
Jazda i komfort zimą
Mimo niskich temperatur samochód jeździ bez problemów. Nie było sytuacji, w których auto nie chciałoby ruszyć, ładować się czy normalnie funkcjonować.
Trzeba jednak uczciwie zaznaczyć, że ogrzewanie pracuje intensywnie. Przy temperaturach rzędu -10°C czy -20°C utrzymanie komfortu cieplnego ma wyraźny wpływ na zużycie energii.
Z drugiej strony komfort robi swoje. Zdarzało się, że przy -20°C wsiadałem i wysiadałem z auta w samej bluzie, bez kurtki, zupełnie na luzie. Czasem widać było zdziwione spojrzenia przechodniów — szczególnie gdy na zewnątrz było naprawdę zimowo, a w środku po prostu ciepło i normalnie.
W praktyce
Z mojego doświadczenia wynika, że:
- zimą trzeba liczyć się z wyższym zużyciem energii,
- Tesla pozostaje w pełni używalnym autem, nawet przy dużych mrozach,
- brak ładowania w domu nie przekreśla komfortowego użytkowania — wymaga jedynie planowania.
To jeden z aspektów, o których warto wiedzieć przed zakupem, szczególnie mieszkając w bloku. Zima bardzo szybko weryfikuje teorię, a ta — przynajmniej w moim przypadku — wypada całkiem rozsądnie.