Sobota rozpoczęła się od wyjazdu z Mińska Mazowieckiego w kierunku Sopotu. W tle emocje związane z F1, więc nasz pierwszy przystanek to Factory Annopol – ładowanie na DC od Polenergii, bo tanio i wygodnie. W czasie, gdy Teslę podładowaliśmy do 75%, ja obejrzałem sprint z GP Sao Paulo. Idealne połączenie ładowania auta i ładowania własnych emocji wyścigowych!
Z pełnym zasięgiem ruszyliśmy w drogę, która – dzięki remontom S7 – przypominała chwilami tor gokartowy. Co ciekawe, jeszcze miesiąc temu, gdy jechaliśmy do Sopotu na własny ślub, sytuacja na trasie wyglądała zupełnie inaczej. Teraz widać było spory postęp budowy, ale miękkie zawieszenie Tesli miało swoje momenty. Przy dwóch poważniejszych wybojach zaliczyliśmy „spotkanie” z chlapaczami. Cóż, takie uroki jazdy po polskich drogach w trakcie remontów.
Ładowanie po drodze – plany i rzeczywistość
Planowaliśmy krótki postój na MOP Lutek – korzystna promocja GreenWay sprawiała, że ładowanie kosztowałoby zaledwie 1,6 zł za 1 kWh. Jednak z racji tego, że oglądałem F1 podczas ładowania w Annopolu, bateria spokojnie wystarczyłaby na dojazd do Sopotu. Postanowiliśmy jednak zatrzymać się w Ostródzie, by mieć zapas około 40-50% na swobodne poruszanie się po Trójmieście i wizytę w Mandu.
Tu zaczęły się przygody. Na MOP Ostróda obie ładowarki były zajęte, więc zjechaliśmy do miasta. Niedaleko znajdowała się kolejna ładowarka GreenWay – niestety, aplikacja odmówiła posłuszeństwa zarówno u mnie, jak i u J. Kolejny krok? Biedronka z ładowarką PowerDot. Choć cena była wyższa (2,40 zł zamiast 2,10 zł), uznaliśmy, że to nie problem. Jednak przejeżdżając obok MOP-u w drodze do Biedronki, zobaczyliśmy, że ładowarka jest już wolna. Tym razem zadziałała karta RFID, więc ładowanie przebiegło bez komplikacji. Chwila przerwy na toaletę i krótka, pozytywna rozmowa z właścicielem Passata o samochodach elektrycznych – i ruszyliśmy dalej.
Na miejscu – tanio i wygodnie
Do Sopotu dotarliśmy bez dodatkowych przygód. Na miejscu odkryliśmy świetną ofertę w parkingu podziemnym – ładowanie w cenie około 1,30 zł za kWh AC, choć z ograniczeniem do 10 kW. To idealne rozwiązanie, by spokojnie naładować baterię po podróży.
Jedynym stresującym momentem była awaria aplikacji GreenWay – zdecydowanie warto mieć kartę RFID jako zabezpieczenie. Mimo to, Trójmiasto okazało się bardzo przyjazne dla samochodów elektrycznych – ładowarki dosłownie na każdym kroku.
Gdańsk, IKEA i kolejna lekcja
Pod koniec tygodnia wybraliśmy się do IKEI w Gdańsku. Tam czekały na nas dwie ładowarki – jedna promocyjna, a druga droższa. Oczywiście, promocyjna była zajęta, więc podpięliśmy się do tej droższej i ruszyliśmy na zakupy. Po powrocie zobaczyłem kierowcę Tesli, który nie mógł podłączyć się do ładowarki, bo kabel był za krótki. Z racji tego, że nasze auto było już podładowane, uprzejmie zwolniłem miejsce, podpinając jego Teslę bliżej gniazda.
Z rozmowy z kierowcą dowiedziałem się, że korzysta głównie z karty DKV, która oferuje dobre ceny. Wcześniej myślałem, że ich ceny są kiepskie, bo doliczałem VAT do stawek netto, tymczasem… w aplikacji DKV mam ustawione ceny brutto. Błąd w obliczeniach po mojej stronie! Po sprawdzeniu w hotelu okazało się, że karta DKV rzeczywiście ma świetne ceny, zwłaszcza na ładowanie AC i PowerDot DC. Efekt? Nowa karta już zamówiona.
Co dalej?
Jutro wracamy, więc planuję kolejny wpis z podsumowaniem całego wyjazdu, a także poprzedniej wyprawy do Wrocławia. Podróżowanie Teslą ma swoje wyzwania, ale z każdym kilometrem uczymy się czegoś nowego – o trasach, ładowarkach i podróżowaniu. 😊