Przed wyjazdem z Sopotu naładowaliśmy Teslę do 100%, licząc na to, że przy spokojnej, przepisowej jeździe uda nam się dotrzeć do babci (około 380 km). Plan był prosty: w drodze powrotnej mieliśmy podróżować dwoma autami. Ja miałem zatrzymać się na ładowanie, podczas gdy J wróciłaby Octavią, zabierając naszego kota, Myszę, do domu. Plan zakładał, że zamknie go w sypialni na czas przenoszenia bagaży, żeby nasz ciekawski futrzak nie wykorzystał chwili nieuwagi i nie uciekł na klatkę schodową.
Startując, nawigacja Tesli przewidywała, że dotrzemy na miejsce z 5% baterii. W trakcie jazdy wskaźnik optymistycznie urósł do 8%, by z czasem zacząć powoli spadać, przez pierwsze 100km nie jechałem jednak zgodnie z przepisami, a minimalnie szybciej +5/10 km/h. Finalnie wskazywał 3%. W okolicach Modlina, przy stanie baterii na poziomie 16–17%, nawigacja nagle oznajmiła, że nie dotrzemy do celu i koniecznie musimy zajechać na Supercharger w Ząbkach. Myślę sobie: „Przecież spokojnie dojedziemy, powinno zostać jakieś 5–6% zapasu”. Ale było 10.11, może korki w Warszawie, może nie warto ryzykować? Spojrzałem na J, a jej mina mówiła jednoznacznie, że do Ząbek zajechać musimy. 😄
Po dotarciu na Supercharger nawigacja obiecywała, że będziemy mieć 4% baterii. I faktycznie – było 4%, głównie dlatego, że system podgrzał baterię do szybkiego ładowania. Niestety – całkowicie niepotrzebnie.
Postanowiłem sprawdzić, ile energii zużyjemy na odcinku z Ząbek do Karczewa. Wyszło 7% baterii, a to była dłuższa trasa niż od momentu, kiedy nawigacja zmusiła nas do zjazdu na Supercharger. W tamtym momencie mieliśmy 13% baterii, więc spokojnie moglibyśmy dotrzeć do celu. Jednak zaufałem nawigacji.
Szybkie ładowanie? Jasne! Po pięciu minutach? Ta, jasne... Coś na Superchargerze ewidentnie nie zagrało. Może przez obłożenie stacji (prawie wszystkie stanowiska były zajęte), a może wybrałem złą ładowarkę? Ostatecznie doładowaliśmy jedynie 10% przy mocy 35 kW – czyli tyle, ile zużyło podgrzewanie baterii. Gdybym po prostu jechał prosto do Karczewa, naładowałbym się w Otwocku przy 150 kW. Tak właśnie zrobiłem, wracając od babci.
Cóż, takie rzeczy się zdarzają. Następnym razem będę bardziej ufał swojemu doświadczeniu niż wyliczeniom Tesli. 🙃