Ostatnie dni obfitowały w kilka ciekawych przygód z moją Teslą – od testowania aplikacji Freshmile, przez własnoręczną kalibrację świateł, aż po szybkie ładowania w trasie.
Freshmile: francuski miks sukcesów i porażek
Freshmile, aplikacja i token RFID, to ciekawa opcja do ładowania samochodów elektrycznych w Europie. Czasem pozwala na naprawdę tanie ładowanie – np. na Power Dot, gdzie można złapać stawkę 2 zł brutto za 1 kWh. Niestety, innym razem potrafi zawieść i... nie zadziałać wcale. To jak rosyjska ruletka dla elektryków.
Kalibracja świateł: wyzwanie DIY
Zdecydowałem się skalibrować światła samodzielnie – stacje diagnostyczne za taką usługę życzą sobie absurdalnych kwot, nawet ponad 1000 zł! Moje pierwsze podejście wyszło średnio, więc czeka mnie poprawka. Cóż, DIY w praktyce ma swoje wyzwania, ale przynajmniej portfel zostaje w lepszym stanie.
Wyjazd do Łodzi: ładowanie i dobre planowanie
Podczas krótkiego wyjazdu do Łodzi testowałem różne opcje ładowania. W drodze postawiłem na IONITY – pięć minut szybkiego ładowania dało mi spokój, że w razie czego mogę wrócić tą samą trasą. Na miejscu ładowałem w hotelu Andel’s – opłata 60 zł za dowolną ilość prądu okazała się naprawdę korzystna.
Tanie ładowanie w Łodzi
Co ciekawe, w Łodzi mapa obfituje w tanie ładowarki AC, niektóre oferują energię nawet za 1,60 zł za kWh. Tym razem nie skorzystałem, ale warto wiedzieć, że takie opcje są dostępne.
Każda trasa to nowe doświadczenie – a Tesla w bloku daje mi sporo okazji, by sprawdzać różne rozwiązania i planować kolejne przygody. 🚗⚡