Niecały miesiąc — od 13 maja do 9 czerwca — bez większych wydarzeń, za to z wyraźnie droższym prądem. Sumarycznie 2750 km, 501 kWh zużycia i średnia cena prądu aż 2,03 zł/kWh. Licznik przekroczył w tym czasie 63 000 km.
Z tego wychodzi:
| Wskaźnik | Wartość |
|---|---|
| Kilometry | 2750 km |
| Zużycie | 501 kWh |
| Średnie zużycie | 18,2 kWh/100 km |
| Średnia cena prądu | 2,03 zł/kWh |
| Całkowity koszt prądu | ~1017 zł |
| Koszt na 100 km | ~37 zł |
Skąd tak drogo?
Krótko: brak tanich ładowań. W tym okresie praktycznie nie ładowałem na działce, a większość energii poszła z szybkich ładowarek w trasie — był wyjazd do Inowrocławia i kilka tras autostradowych, gdzie auto je więcej, a prąd kosztuje najwięcej.
Na co dzień głównym punktem ładowania zostało Allego w Mińsku Mazowieckim (tak, Allego B.V. — nie Allegro), obsługiwane kartą FreshMile. Wygodnie, blisko bloku, ale to wciąż ładowanie DC — daleko mu cenowo do nocnej taryfy z gniazdka.
Samo zużycie — 18,2 kWh/100 km przy sporym udziale autostrad — jest zupełnie w porządku. To cena za kilowatogodzinę zrobiła ten wynik, nie Tesla.
Drobiazgi z życia
Zdjąłem dash od Enhance Auto — za mocno zasłaniał wylot nawiewu, co przy nadchodzących upałach przestało mieć sens. Będę przepinał w inne miejsce, jak znajdzie się chwila czasu.
Miesiąc bez fajerwerków: codzienność, praca, trasy. Wniosek na kolejne tygodnie jest prosty — wrócić do tańszego ładowania, bo różnica między 1,6 a 2 zł za kilowatogodzinę robi na rachunku końcowym kilkaset złotych. Lato przed nami, zobaczymy, co pokaże następne podsumowanie.