Ostatnie dni to kolejna trasa Teslą, która pokazała, jak dobrze można podróżować elektrykiem, nawet bez ładowania w domu. Przejazd przez południową Polskę, a potem powrót do domu, dały ciekawe wnioski na temat zużycia energii i komfortu jazdy.
Czwartek: Spokojna trasa przez Beskidy
Dzień bez wielkich atrakcji, ale za to z przyjemną trasą. Przejazd z hotelu w Wiśle, przez obiad w Szczyrku, aż do Vienna House w Katowicach.
📍 Dystans: 108,76 km
⚡ Zużycie energii: 14,14 kWh
Spokojna jazda, bez pośpiechu, na ładnych widokowo trasach.
Piątek: Powrót do domu
Pora wracać! Trasa: Katowice – A1 – S8 – S2 – lokalne drogi na Karczew i Mińsk Mazowiecki. Rano przywitał mnie piękny wschód słońca, ale i sporo ciężarówek, które utrudniały płynną jazdę.
📍 Dystans: 368,3 km
⚡ Całkowite zużycie: 63,3 kWh
📊 Średnie zużycie na odcinku A1 i S8/S2: 17,9 kWh/100 km
Cały powrót zmieścił się w około 80-85% baterii, co potwierdza, że zasięg Tesli jest wystarczający na dłuższe przejazdy bez częstych postojów na ładowanie.
Cała podróż w liczbach
📍 Łączny dystans: 1594 km
⚡ Łączne zużycie energii: 266 kWh
📊 Średnie zużycie: 16,7 kWh/100 km
(Tesla może podawać nieco inne wartości niż aplikacja Tessie, ale różnice są minimalne.)
Podsumowując – kolejna udana podróż za mną, a Tesla znów pokazała, że jazda elektrykiem, nawet bez domowego ładowania, jest jak najbardziej wygodna. 🚗⚡
Teraz czas na miesięczne podsumowanie!