Pora na relację z letniego wypadu w góry. Kierunek: Szczyrk, przez Kraków, bo przecież nie samymi szczytami człowiek żyje — czasem trzeba iść na koncert. 😉
Mińsk Mazowiecki → Karczew → Kraków
Wyruszyliśmy w poniedziałek, z około 60% baterii. Ładowanie? Nie przed wyjazdem — tylko po drodze, na torze Jastrząb. Promka z Plugsurfing po 1,35 zł/kWh i spokojnym tempem (ograniczenie +10, jak na „styl polski”) dotarliśmy do Krakowa. Zużycie: ~17 kWh/100 km. Niestety, podróż z klimatyzacją na full nie pomogła mojemu gardłu…
Wieczorem gorączka, gardło „odcięte”, cały wtorek pod kołdrą. Mimo to jakoś dotarłem na koncert w Tauron Arenie. Ale... z bólem (nie tylko gardła). Akustyka na trybunach dramatyczna – ostatnie miejsce z ostatnich trzech koncertów (dla porównania: Adele #1, Ed Sheeran #2, Billie niestety #3). Może przeziębienie grało rolę? Spytałem J – miała identyczne odczucia.
Kraków → Szczyrk
W środę rano ruszyliśmy do Szczyrku – ja jako pasażer w trybie zombie, auto doładowane do 83% pod hotelem. Po drodze szybki przystanek na Czarną Wisełkę – doszliśmy do 4 stacji i... wróciliśmy. Sił brak.
Obiad w Guciu – niestety zawód. Pół roku temu top 1, dziś – nie do zjedzenia. Ale chociaż ładowanie znowu tanio: 1,35 zł/kWh (Plugsurfing). A tymczasem Elocity: 2,19 zł… i to bez faktury.
Czwartek — Skrzyczne!
Chory, niechory – miało być Skrzyczne i Barania Góra, to będzie. Z Polany Jaworowej pod Skrzycznem ruszyliśmy pieszo – po 2,5h udało się dotrzeć na szczyt, ale ledwo. Potem zupa pomidorowa (wybitna!), Małe Skrzyczne, zjazd gondolą i marsz do apartamentu. Tak, pod górę, a później... 300 metrów do knajpy pokonaliśmy już autem. 😄
Obiad w Mecie – ładowanie + szczawiowa top, ale drugie danie… przemilczmy. Druga knajpa, drugi zawód. 🙁
Piątek — miała być Barania
Pogoda zrobiła swoje – typowa „Szczyrkowska burza”: stroboskop + ulewa. W planach był spacer na Przysłop. Dotarliśmy tylko do 9 stacji – płuca się poddały. Czas zawracać. Zabrakło ok 1km, ale o zdrowie trzeba dbać.
Na osłodę – Destylarnia. Jedzenie bardzo dobre: dania główne 4/5, deser Julii – solidne 4,5/5. W końcu jakaś kulinarna satysfakcja!
Szczyrk → Karczew → Mińsk Mazowiecki
Po jedzeniu - szybka decyzja, powrót do domu, nie ma sensu wracać rano skoro i tak już nigdzie nie pójdziemy. Start z 30% baterii, dojechaliśmy na SuC w Katowicach z 16%. Niestety obłożenie spore, max 150 kW. Po 20 minutach, przy 60%, ruszyliśmy dalej – kierunek Tomaszów Mazowiecki. Tam miała być ładowarka Polenergii za 1,35 zł/kWh, ale... promocja skończyła się dzień wcześniej. 😢
Załadowaliśmy po 2,48 zł/kWh, zużycie: 20 kWh/100 km. Dalej szybki przystanek w Karczewie po kota i finalnie do domu – Tesla na 27%.
Podsumowanie wg Tessie:
- 1151 km przejechanych
- 184,6 kWh zużytej energii
- Koszt: 391,52 zł
- Średnie zużycie: 16 kWh/100 km
- Koszt 100 km: 34 zł
Wnioski?
Tesla w trasie daje radę, szczególnie z promkami na ładowanie. Infrastruktura ładowarek przy knajpach i hotelach — naprawdę świetna. Ale Szczyrk… kulinarnie chyba nam się trochę popsuł. Za to widoki i góry – jak zawsze piękne.