… zdarzyła się awaria.
Zamówiłem spoiler, a przy okazji pojawił się tajemniczy komunikat serwisowy… Gdybym tylko wiedział, co oznacza! Nie wiedziałem, że [EMEA] OWO – internal short AP4 car computer - coś takiego, to nic "dobrego". Niezrażony zaktualizowałem oprogramowanie. W końcu jako doświadczony tester oprogramowania, co mogło pójść nie tak? No i przestały działać kamery. Wygląda na to, że to OWO to jakaś akcja przywoławcza, bo w internecie sporo osób ma ten sam problem. Tak więc teraz jeżdżę bez kamer.
Parkowanie bez czujników i kamer w aucie, które ma kiepską widoczność do tyłu? Ciężko, ale daję radę! Na szczęście w przeszłości jeździłem takimi "supercarami" jak Escort czy Micra, więc parkowanie mnie nie przeraża.
Jednak człowiek szybko przyzwyczaja się do wygód. Jazda po autostradzie czy drodze ekspresowej bez adaptacyjnego tempomatu? Da się, ale... technologia naprawdę ułatwia życie.
Poza tym, coraz mniej energii zużywamy, co oznacza, że jeździmy coraz efektywniej. Sprawdziliśmy też Superchargera – Tesla nie kłamie. Od 11% do 80% naładowania, od momentu zaparkowania pod ładowarką do ruszenia, zajęło 32,5 minuty. Jest dobrze! A i ceny na Superchargerze całkiem przystępne, choć krzywa ładowania faktycznie średnia. Najbardziej opłaca się ładować w trasie od 10% do 50% – może lepiej zrobić więcej krótszych postojów.
Za kilka tygodni planuję wyjazd do Wrocławia i z powrotem. Spróbuję obu metod ładowania, choć może być trudno w okolicach 1 listopada. Zobaczymy.
Wyniki od ostatniego wpisu dla bloga:
433 km przejechane, 66 kWh użyte, średnio 15,3 kWh/100 km.
Aaa, i gdy to piszę, mamy już za sobą 2001 km – jak w "Odysei Kosmicznej"!
Ciekawostka: często ładuję auto w nocy po wycieczkach. W Mińsku cena wynosi 2,39 zł/kWh, a do Superchargera mam około 45 km. Okazuje się, że przy naładowaniu poniżej 45%, bardziej opłaca się jechać na SC i ładować się za 1,8 zł/kWh, zakładając, że naładuje się o 12% więcej, co pokryje powrót. A że lubię wieczorne przejażdżki, to muszę następnym razem zrobić wycieczkę na SC :)
No i w końcu zmieniamy playlistę. Ostatnią zrobiliśmy na wyjazd do Budapesztu – chyba w maju! Od tego czasu towarzyszyła nam przez jakieś 15 tysięcy kilometrów :)